IMG_7740-kopia

F1 2018 – recenzja

Fani piłki nożnej doskonale bawią się grając w kolejną FIFĘ, my natomiast, zagorzali fani królowej sportów motorowych, otrzymaliśmy następna edycje gry z serii F1 studia Codemasters.
Zapraszamy do recenzji z punktu widzenia osoby, która na co dzień relaksuje się dzięki symulatorom wyścigowym.

Tryby gry

Producenci słuchają społeczności – taki komentarz nasuwa się po zagraniu w tryb kariery. Bez wątpienia tegoroczna produkcja jest najbardziej zaawansowana „fabularnie” i angażuje gracza w świat F1 poza samą jazdą. Powróciły wywiady w stylu podobnym do F1 2010, a podczas ich udzielania mamy ograniczony czas na wybranie odpowiedzi. W zależności od tonu naszej wypowiedzi, możemy sobie zaszkodzić lub przypodobać zespołowi. Dla przykładu: chwalenie pakietu aero sprawi, że na skonstruowanie kolejnych części w tej sferze bolidy wydamy mniej punktów RD.

Presja czasu na pewno nie ułatwia udzielenia odpowiedzi

Do naszej dyspozycji oddano wszystkie niestandardowe zawody z udziałem klasycznych bolidów jak Pościg, Wyzwanie Wyprzedzania czy Punky Kontrolne. Powróciły także nowatorskie mistrzostwa, gdzie rywalizujemy przy innych zasadach oraz nieoficjalnym kalendarzu. Spróbowanie wszystkiego na pewno na długo zatrzyma gracza przy tytule.

ERS Deploy: High

Dla bardziej zaawansowanych kierowców pojawiła się funkcja ręcznego sterowania ERS. Zadanie związane z pilnowaniem stanu baterii i odpowiednim wykorzystaniu dodatkowej mocy spoczywa na naszych barkach (o ile nie jesteś Danielem Riccardo w trakcie GP Monako). Jest to druga, obok mieszanki paliwa, funkcja, która rozsądnie używana pozwoli nam zyskać przewagę nad przeciwnikiem. Wraz z pojawieniem się systemu HALO, Codemasters pozwala na ukrycie słupka centralnego dla wygody graczy. Jeśli chodzi o model jazdy, to da odnieść wrażenie, że jest kopią z F1 2017 z małymi poprawkami dla użytkowników kierownic. Oczywiście do prawdziwego symulatora pokroju rFactor jeszcze daleka droga.

Multiplayer

Sieciowy tryb gry od zawsze był najbardziej problematycznym elementem gier studia Codemasters, tym razem nie jest inaczej. Deweloperzy pozostawili bugi i exploity znane jeszcze z F1 2016. W ten sposób możemy na przykład przejechać tor Paul Ricard wyjeżdżając poza niego na początku okrążenia i dojechać do mety nigdy nie wracając na nitkę toru. Przy dołączaniu lub wychodzeniu graczy pojawiają się spadki płynności gry u każdego gracza. Safety Car potrafi pojawić się niczym betonowy blok na środku toru, a my możemy zostać ukarani czasowo za to, że ktoś w nas wjechał. To właśnie system kar jest najbardziej zniechęcający do zagrania w Multiplayer F1 2018 – jest niesprawiedliwy, niekonsekwentny, ale przede wszystkim nieprzemyślany.

Interfejs obserwatora pozwala w czytelny sposób śledzić rozgrywkę

W tym roku dołożono nową funkcjonalność – rangi/licencje. W teorii gracze zachowujący się fair mają większe prawdopodobieństwo trafić na podobnych ludzi. W praktyce ten system nie może działać, kiedy system kar jest niesprawiedliwy i błędny. Nie pomaga społeczność, która od siebie dodaje w większości potyczek tryb destruction derby. Jeśli chcecie się pościgać, a nie martwić się czy przeciwnik w was wjedzie to polecam zapisanie się do ligi. Natomiast zdecydowanie licencje są największą nowością w Multiplayerze i z czasem mogą stać się czymś bardzo wartościowym.

Detale

Historyczne bolidy potrafią sprawiać najwięcej frajdy, szczególnie w deszczu

Całe szczęście, że twórcy nie zdecydowali się na usunięcie świetnych ficzerów poprzednika, takich jak zmiana pozycji kamer, dostosowywanie czasu startu sesji, scenariusza pogody, przypisywania szczegółowych opcji bolidu pod przycisk. Gra oferuję dużo w kwestii dostosowania rozgrywki pod siebie i należy jej się za to olbrzymi plus. Pozostały również takie smaczki jak krótkie wersje niektórych torów oraz możliwość rozegrania GP Monako w nocy. Oprócz tego dodano klasyczne bolidy Jamesa Hunta i Niki Laudy z 1976 roku: legendarnego w historii Formuły 1.

F1 2017 v2 F1 2018

4 kierunkowe drzewo rozwoju bolidu

Niestety, moim zdaniem wywiady w trybie kariery to za mały progres na który studio dostało cały rok. Wywiady oraz wprowadzenie licencji Multiplayer są tak naprawdę jedynymi elementami gdzie zostały poczynione większe prace. Silnik gry pozostał ten sam, a niesprawiedliwy system kar oraz lagi sieciowe dostaliśmy także w zestawie. Zmiany kosmetyczne jak UI, dźwięki, efekty graficzne są tak naprawdę wymuszone, by gracz mógł odróżnić, że gra w nową część, po prostu jest to kolejna odsłona cyklu z paroma aktualizacjami, więc jeśli masz już F1 2017, a nie jesteś zagorzałym fanem na twoim miejscu pominął bym tegoroczną edycje.

BENCMHARKI

1920×1080, preset „Bardzo wysoka”

i5-8400 2.8GHz, GTX 1070 i5-2500k 4.9GHz, GTX 1070
Monako Heavy Rain:
min-avg-max
81-91-102
Spa Clear:
min-avg-max
54-75-93
Monako Heavy Rain:
min-avg-max
77-87-98
Spa Clear:
min-avg-max
46-74-104


OCENA

+ jeszcze bardziej rozbudowany tryb kariery
+ najbardziej realistyczne dźwięki bolidów jak dotąd w grze F1
+ fizyka coraz bardziej w kierunku użytkowników kierownic
+ optymalizacja

– absolutna stagnacja trybu multiplayer i powtarzanie błędów z poprzednich części
– eventy poza kalendarzem grand prix nie wnoszą zbyt wiele do kariery
– absurdalny system kar

ocena końcowa 6.5/10

Recenzja była możliwa dzięki uprzejmości Wydawnictwa Techland.